Czy Podglądania Filmowe na plaży są warte uwagi?

Wybrałem się w poprzednią sobotę, 18 sierpnia na plażę w Borzygniewie zobaczyć jak wygląda kino nad Zalewem. Pierwszy raz usłyszałem o tym pomyśle kilka tygodni wcześniej i od razu uznałem to za świetny pomysł w świetnym miejscu. Jednak pomysły mają to do siebie, że jeden na 100 zostaje wdrożony w życie i cieszyłem się, że akurat ten dziewczyny doprowadziły do realizacji.

Z racji tego, że organizowałem już setki imprez, w tym niemało nad Zalewem to przy każdej inicjatywie widzę nie tylko szanse na świetną zabawę, ale i problemy organizacyjne, którym trzeba podołać. Stąd ten wpis. Jadąc na sobotni film nie wiedziałem o nim niemal nic i byłem ciekaw jak będzie to wyglądało.

Zdjęcie z fanpage Ośrodka Sportów Wodnych w Borzygniewie

1. Miejsce i czas

Bardzo żałuje, że dopiero teraz pojawiło się kino nad Zalewem. Moim zdaniem świetna inicjatywa w świetnym miejscu i życzę jej rozwoju w kolejnych latach. Plaża w Borzygniewie posiada zaplecze, prąd, toalety i dodatkowo dosłownie 10 kroków dalej można kupić piwo.

Projekcje zaczynają się o 21 i trwają około 2 godziny.

 

2. Repertuar

Od razu widać, że Kinga i Helena nie wzięły się z kosmosu, tylko dobrze znają się na robieniu takich wydarzeń. Wcześniej realizowały takie projekcje we Wrocławiu w kilku niebanalnych lokalizacjach. Film, który oglądaliśmy w sobotę to Matangi Maya M.I.A. Kojarzycie taką piosenkarkę M.I.A? Grała w zeszłym roku w Polsce na Opener Festival. To jej historia.

Śmiało można go nazwać dokumentem, a jednak historia w nim opowiedziana była wciągająca. Był to film inny niż typowy film kinowy, co moim zdaniem dodało mu wyrazu.

W najbliższą sobotę zobaczymy 4 półgodzinne filmy krótkometrażowe. Interesujące, polskie tytuły. Na zakończenie 1 września film moim zdaniem świetny, zwłaszcza w zakresie obrazu i montażu – Wielkie Piękno. Nie wiem czy na niego dotrę, ale zrobię co w mogę by go obejrzeć.

 

3. Cała reszta. Ale jaka reszta?

To wszystko co składa się na udany pokaz, a czego często nie zauważamy.

Wielkość i jasność obrazu. Tutaj, nie ma do czego się przyczepić. Z bliska jest o wiele większy i wygodniejszy w odbiorze niż wynika to ze zdjęć.  Obraz jest jasny i wyraźny.

Dźwięk. O to najbardziej się obawiałem, bo często on jest najsłabszą częścią filmowiska. Grany 18 sierpnia film miał wiele akcentów muzycznych, gdzie dobre nagłośnienie miało duże znaczenie. Było głośno, dobrze, po prostu solidnie.

Do tego leżaki – wygodne choć proste. Niestety przyszliśmy kilka minut przed seansem i wszystkie były zajęte. Ale znamy życie więc zabraliśmy swoje 🙂 Film ruszył o czasie, co szanuję. Nie rozumiem czekania na spóźnialskich, zwłaszcza, gdy godzina jest wcześniej podana. Leżaki leżakami, widać było doświadczenie organizatorek – zaopatrzyły widownie także w koce na wypadek, gdyby noc była zbyt chłodna. Doceniam, szanuję, choć nie skorzystałem 🙂

 

4. Czy warto? Zdecydowanie TAK!

Jeśli każde wydarzenie z serii „Podglądania filmowe na plaży” będzie tak wyglądało to gorąco polecam choćby z ciekawości zobaczyć jak wygląda kino nad Zalewem Mietkowskim. Sugeruję pojawić się jednak pół godziny przed seansem, kupić coś do picia i spokojnie zająć miejsce.

Szczerze kibicuję Kindze Myślickiej i Helenie Mieszkowskiej, bo wiedzą co robią i robią to dobrze. Trzymam kciuki!

 

[yuzo_related]